SygnalyDnia / Marszałek Ludwik Dorn o pracach Sejmu i Millerze
Marszałek Sejmu Ludwik Dorn powiedział, że wyborcy powinni docenić pracę posłów dobiegającej końca kadencji nad kluczowymi dla Polski ustawami. Na ostatnich posiedzeniach przed samorozwiązaniem Sejm uchwalił między innymi ustawy o wejściu do strefy Schengen, organizacji EURO 2012 i funduszu alimentacyjnym. Zdaniem Ludwika Dorna - gościa "Sygnałów Dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia - media bardziej zajmują sejmowe kłótnie niż zgodne uchwalanie ustaw. Marszałek podkreślił, że przez ostatni miesiąc posłowie wykazali się poczuciem odpowiedzialności, pracowitością i energią. Marszałek poinformował też, że wprowadził tak zwany "testament ustaw", ważnych dla kolejnego Sejmu. Ich listę przedstawi kolejnemu marszałkowi izby. Wśród ważnych ustaw Ludwik Dorn wymienił te o uznaniu kwalifikacji zawodowych po wejściu Polski do Unii Europejskiej, zawodzie lekarza weterynarii oraz o zawodach medycznych. Marszałek zaznaczył, że takie rozwiązanie jest potrzebne, gdyż kolejne posiedzenie Sejmu odbędzie się dopiero półtora miesiąca po wyborach. Ponadto, Sejm będzie musiał uchwalić ustawę budżetową na 2008 rok. Ludwik Dorn uważa, że Leszek Miller ma szansę na odniesienie sukcesu wyborczego. Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości wyraził opinię, że były premier wykazał się "hartem ducha i naturą wojownika". Zdaniem Dorna, Miller ma szansę w wyborach, gdyż żelazny elektorat postkomunistów będzie się bardziej utożsamiał z byłym premierem niż z Wojciechem Olejniczakiem. Ludwik Dorn uważa, że pojedynek obu polityków w Łodzi będzie starciem "poobijanego wojownika" z "pływakiem politycznym". Zdaniem Dorna, konfrontacja ta będzie przemawiała do wyborców. "Myślę, że wiem, na czyją korzyść" - dodał gość "Sygnałów". Marszałek Dorn uważa, że Leszkowi Millerowi trudniej będzie zdobyć głosy wśród emerytów. Według Ludwika Dorna, niezbyt dobrze wspominają oni rządy premiera Millera. Gość "Sygnałów" zaznaczył, że nie dotyczy to byłych funkcjonariuszy UB i innych emerytów zasłużonych dla PRL.
Politycy różnie komentują decyzję Jana Rokity o niekandydowaniu w wyborach i nominację jego żony Nelly na doradcę prezydenta. Jan Rokita ogłosił wczoraj, że nie będzie startował w najbliższych wyborach parlamentarnych. Jego żona Nelly została natomiast doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego do spraw kobiet. Posłanka PO Julia Pitera powiedziała, że polityka zawsze wymaga consensusu i kompromisów. Jej zdaniem na takie wyrzeczenia musieli się prawdopodobnie zgodzić Jan i Nelly Rokita. Według posłanki, Nelly Rokita nie wie, co dzieje się w Platformie i nie powinna się wypowiadać na temat wewnętrznych spraw partii. Marek Kuchciński uważa, że Jan Rokita podjął słuszną decyzję rezygnując z kandydowania do parlamentu. Szef klubu parlamentarnego PiS jest zdania, że decyzja ta miała związek z sytuacją Rokity w Platformie Obywatelskiej. Jak powiedział Kuchciński, Rokita nie chciał uwiarygadniać złych praktyk Platformy. Jerzy Szmajdziński z SLD uważa z kolei, że PO i PiS to ta sama liga polityczna, która nie ma ambicji by odgrywać dużą rolę w Europie. Tę bliskość programową potwierdza zdaniem posła SLD współpraca jednej z pierwszych dam PO, jaką jest Nelly Rokita, z prezydentem Kaczyńskim. Według Szmajdzińskiego Jan Rokita już od dawna jest w Platformie izolowany, a twarzą partii jest tylko ze względu na swoja popularność. Poseł SLD jest zdania, że jeśli Platforma nie wygra wyborów, to Rokita może przejść do PiS. Marek Sawicki z PSL przyznał, że Jan Rokita jest osobą znaczącą w polskiej polityce, ale jako indywidualista ma kłopot ze znalezieniem swojego miejsca. Sekretarz Rady Naczelnej PSL powiedział, że Rokita wciąż nie może stać się liderem żadnego ugrupowania. "Był w Unii Demokratycznej, Unii Wolności, SKL i AWS. I z każdej z tych formacji wychodził w atmosferze niespełnienia, poróżnienia i oczekiwania na coś więcej" - zauważył Marek Sawicki. Dodał, że zastanawia się, dlaczego Jan Rokita nie może ogłosić własnego planu, który porwałby jakąś partię do działania. Sawicki powtórzył, że Polskie Stronnictwo Ludowe nie proponowało Nelly Rokicie, aby wystartowała z jego listy w wyborach.
Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego uważa, że Platforma Obywatelska po odejściu Jana Rokity będzie bardziej wyrazista. Jak powiedział Janusz Onyszkiewicz w "Sygnałach Dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia, obecność Rokity sprawiała, że stanowisko PO upodabniało się do stanowiska PiS. Polityk Lewicy i Demokratów podkreślił, że w sprawie WSI i lustracji Rokita prezentował nawet bardziej radykalne stanowisko niż PiS. Podkreślił, że PO z Rokitą w składzie opowiadała się również za powołaniem CBA. Ponadto - jak zaznaczył gość "Sygnałów" - PO była radykalna w sprawach europejskich. Janusz Onyszkiewicz przypomniał, że to Jan Rokita był autorem hasła "Nicea albo śmierć". Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego uważa też, że odejście Leszka Millera i Marka Dyducha ułatwi sytuację wyborczą Lewicy i Demokratów. Janusz Onyszkiewicz powiedział, że dzięki tym zmianom kadrowym SLD staje się inną partią. Szef Partii Demokratycznej, wchodzącej w skład LiD, powiedział również, że na liście Lewicy i Demokratów 15 procent miejsc zajmą członkowie jego ugrupowania. Janusz Onyszkiewicz zaznaczył, że taki parytet jest konsekwencją ostatnich wyborów parlamentarnych. Gość "Sygnałów" podkreślił, że pozycja Partii Demokratycznej w LiD jest szczególna. Jak zaznaczył, PD jest jedynym ugrupowaniem nielewicowym w tym gronie.
Radziecka agresja z 17 września, mord katyński i stosunek Stalina do Powstania Warszawskiego to wydarzenia szczególnie drażliwe w historii stosunków polsko-rosyjskich - uważa profesor Jerzy Eisler. Historyk przypomniał w "Sygnałach Dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że jeszcze pod koniec 1989 roku cenzura pilnowała, by prawda o tych wydarzeniach nie pojawiała się w polskiej prasie. "To były sprawy najtajniejsze z tajnych" - powiedział Jerzy Eisler. Historyk uważa, że wkroczenie Armii Czerwonej przyspieszyło i przesądziło o klęsce Polski we wrześniu 1939 roku. Podkreślił jednak, że 17 września polska armia była już pobita i nawet bez udziału Sowietów Niemcy dokonaliby dzieła. Decyzja Stalina wynikła z tajnego porozumienia między III Rzeszą a ZSRR, a władze w Moskwie jedynie czekały na odpowiedni moment - uważa historyk. "Sowieci chcieli zjeść jak najwięcej, jak najmniej się wysilając" - powiedział. Jerzy Eisler przypomniał o następstwach radzieckiej agresji z 1939 roku. Pod sowiecką okupacją znalazło się około 250 tysięcy żołnierzy i oficerów. Część z nich komuniści próbowali wykorzystać do realizacji swojej polityki, pozostałych skazano na śmierć. Wiosną 1940 roku rozpoczęły się masowe egzekucje polskich oficerów w Katyniu.
Śląskie-szpitale-sytuacja Osiem oddziałów Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie prawdopodobnie od października zawiesi swoją działalność. Taką...
Katowice-WUG- górnictwo wypadki IAR 1 - 2007-09-21 14:57:38 - r Katowice-WUG- górnictwo wypadki r Katowice-WUG- górnictwo wypadki r Katowice-WUG- górnictwo...