Anne Applebaum, publicystka "Washington Post": Skończył się czas zawodowców Dziś w stanie Iowa odbędą się pierwsze prawybory - znak, że kampania prezydencka w USA... >>
SygnalyDnia / Bronisław Komorowski z PO o krakowskiej liście partii i nominacji Nelly Rokity
Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej powiedział, że senator Jarosław Gowin najprawdopodobniej zajmie pierwsze miejsce na liście PO w Krakowie. Bronisław Komorowski, który był gościem "Sygnałów Dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia, powiedział, że na czele krakowskiej listy musi znaleźć się osoba przemawiająca do mieszkańców Krakowa i mająca szansę na pokonanie Zbigniewa Ziobry. Minister sprawiedliwości stanie na czele listy Prawa i Sprawiedliwości w tym mieście. Komorowski podkreślił, że kandydat z Krakowa powinien tam mieszkać. Dodał, że senator Gowin jest postacią znaną w kręgach kulturalnych i kościelnych Krakowa. Ponadto, trudno o nim powiedzieć, że jest zaprzeczeniem Jana Rokity. Gość "Sygnałów" podkreślił, że przed wyborami głównym zadaniem nowego lidera krakowskiej listy będzie pozyskanie poparcia całego krakowskiego środowiska PO. Decyzja w sprawie krakowskiej "jedynki" zapadnie jeszcze dziś. Bronisław Komorowski powiedział, że Zbigniew Ziobro będzie groźnym przeciwnikiem krakowskiego kandydata - mimo, iż musi się tłumaczyć z różnych wpadek swojego ministerstwa. Bronisław Komorowski nazwał hipokryzją propozycję premiera, by Jan Rokita kandydował z list Prawa i Sprawiedliwości. Wiceprzewodniczący PO przypomniał, że Jarosław Kaczyński wcześniej oskarżał Rokitę o zbrodnie w związku z inwigilacją prawicy. Odwołując się do słów Nelly Rokity, Komorowski powiedział, że decyzja o jej nominacji do Pałacu Prezydenckiego została przyjęta przed rokiem, a ogłoszono ją dopiero w ubiegłym tygodniu, podczas kampanii wyborczej. Małżonka Jana Rokity objęła stanowisko doradcy prezydenta do spraw kobiet. Komorowski uważa, że takie działanie jest instrumentalnym traktowaniem ludzi. Jak podkreślił gość "Sygnałów Dnia", swoją decyzją prezydent postawił Jana Rokitę i Platformę Obywatelską w trudnej sytuacji.
Rzecznik Samoobrony Mateusz Piskorski nie chciał wprost potwierdzić, że jego partia prowadzi rozmowy z Leszkiem Millerem. Gość "Sygnałów Dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia przyznał, że niektórzy działacze SLD chcieliby wystartować z list Samoobrony. Podkreślił, że każda kandydatura będzie rozpatrywana indywidualnie. Polityk Samoobrony powiedział, że wielu byłych działaczy SLD chce przejść do Samoobrony. Jego zdaniem, koalicja Lewica i Demokraci ma niewiele wspólnego z lewicą. Skrót LiD rozwinął jako "Liberałowie i Demokraci". Poseł uważa, że w SLD było wielu porządnych ludzi, którzy nadal wierzą w lewicowe hasła. Tacy politycy - według Mateusza Piskorskiego - mogą liczyć na miejsca na listach Samoobrony. Mateusz Piskorski sprostował wczorajszą wypowiedź Andrzeja Leppera na temat udział polityków Samoobrony w audycjach Programu Pierwszego Polskiego Radia. Lepper powiedział wczoraj, że politycy jego partii nie są zapraszani do "Sygnałów Dnia" od trzech tygodni. Rzecznik Samoobrony przyznał, że Program Pierwszy Polskiego Radia zachowuje proporcje i jego partia nie ma pretensji o ograniczanie dostępu polityków Samoobrony do anteny publicznego radia. Polityk zastrzegł jednak, że "w niektórych mediach publicznych" - jak się wyraził - "PiS jest promowany 24 godziny na dobę". Jego zdaniem, jest to przejaw dyskryminacji Samoobrony, która - jak powiedział - wtargnęła na polityczne salony w sposób niekontrolowany. Mateusz Piskorski podkreślił, że w ostatnich miesiącach jego partia spotkała się z atakami, niespotykanymi w państwie demokratycznym.
Premier Jarosław Kaczyński uważa, że w sprawie ewentualnej koalicji powyborczej PiS-PO inicjatywa należy do Platformy Obywatelskiej. Prezes PiS powiedział w "Sygnałach Dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że dwa lata temu uważał taką koalicję za nieuniknioną, jednak od tamtego czasu jego partia spotkała się najpierw z odmową Platformy, a potem z nieustającymi atakami tej partii. Premier Kaczyński powiedział również, że nie mógł zagwarantować marszałkowi Senatu utrzymania tego stanowiska po wyborach. W sobotę Bogdan Borusewicz, rekomendowany w 2005 roku na marszałka izby przez PiS, ogłosił, że będzie kandydował z listy Platformy Obywatelskiej. Jarosław Kaczyński powiedział, że w razie wyborczego zwycięstwa PiS marszałkiem Senatu ma zostać Zbigniew Romaszewski. Szef PiS podkreślił, że Romaszewski - podobnie jak Borusewicz - jest wybitnym działaczem opozycji i jedynym senatorem, który jest stale wybierany do tej izby od 1989 roku. Premier odniósł się także do decyzji byłego szefa MON w jego rządzie - Radosława Sikorskiego, który postanowił startować z list Platformy Obywatelskiej. Jarosław Kaczyński powiedział, że sprawa ta nie jest dla niego bolesna, bo - jak wyjaśnił - już nominacja Sikorskiego na ministra obrony była nieporozumieniem. Jarosław Kaczyński zarzucił byłemu szefowi MON, że chciał nominować na wysokich dowódców wojskowych osoby, które miały patenty szkół GRU czy KGB. Zdaniem premiera, w Platformie Obywatelskiej, z którą związał się Sikorski, jego koncepcje są dużo lepiej przyjmowane.
Janusz Korwin-Mikke z Ligi Prawicy Rzeczypospolitej powiedział w "Sygnałach Dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że w Sejmie nowej kadencji mogą znaleźć się tylko trzy partie: PiS, PO i LPR. Dodał, że jeśli tak się stanie, to w sprawach gospodarczych Liga Prawicy Rzeczypospolitej będzie najprawdopodobniej wspierać Platformę Obywatelską, a w sprawach społecznych, takich jak przywrócenie kary śmierci, na jej poparcie może liczyć Prawo i Sprawiedliwość. Janusz Korwin-Mikke skrytykował przyjętą ostatnio przez Sejm ustawę o Euro 2012. Jak argumentował, pośpiech w przygotowaniach do mistrzostw nie może usprawiedliwiać tworzenia złego prawa. Jako przykład Korwin-Mikke podał jeden z zapisów nowej ustawy, która dopuszcza budowanie obiektów sportowych w formule bezprzetargowej. Zdaniem kandydata LPR na posła, sprzyja to nadużyciom. Korwin-Mikke odniósł się także do problemu kary śmierci. Jego zdaniem, należy ją przywrócić, gdyż jest elementem sprawiedliwości społecznej. Polityk przyznał, że decyzja Polski, która sprzeciwiła się ustanowieniu Europejskiego Dnia przeciwko Karze Śmierci, była słuszna.